Próbowaliście znaleźć sobie kiedyś wytłumaczenie, dlaczego spędzacie czas na bezproduktywnym graniu (zamiast zabrać się za coś pożytecznego)? Mi nałogowe granie co prawda nigdy nie groziło, ale powód znalazłem sobie bez dwóch zdań świetny. Zaczynając pracę nad własną grą należy całość dokładnie zaplanować i przemyśleć. Szukając dobrych rozwiązań trzeba przecież przetestować setki możliwości -- najlepiej na gotowych produktach. Tak też powstało magiczne określenie ,,Analiza technologii użytych we współczesnym oprogramowaniu VR''. Właśnie tak w KNI określa się przeciągające się do wczesnych godzin porannych sesje w drużynowe FPS-y. Ale w końcu praca programisty nie daje się wpisać w żadne schematy, prawda?
Zapraszam na stronę o grze pacman.net, gdzie można zobaczyć pierwsze efekty moich zmagać z grafiką 3D w C#. Nie ukrywam, że liczę na spory feedback. ;-)
W każdym utworze literackim napotykamy na zwroty akcji. Jeżeli do tak dumnie brzmiącej kategorii można podciągnąć też bloga (nad czym można dyskutować), to mogę oświadczyć wszem i wobec, że takowy zwrot nastąpił. Dzisiejszego dnia przeczytacie pierwszą (sic!) pozytywną recenzję.
Koncept Sweeney Todd może wydawać się banalny: ot, typowa (w każdym razie: niespecjalnie odkrywcza) historia o utraconej miłości i zemście. Okazuje się jednak, że to nie wymyślny koncept a rewelacyjne wykonanie może przynieść sztuce sukces. Tak jest właśnie w przypadku filmu Sweeney Todd, gdzie musical z Broadwayu okraszony specyficzną estetyką Tima Burtona urasta do prawdziwego Dzieła.
Niewątpliwie twórcy komputerowego Wiedźmina mogliby zanucić sobie pod nosem ,,stworzyłem piękną rzecz''. Chwała im za to, że wiedźminowi udało się w końcu zdobyć glorię i chwałę, mocno podupadłą po wyszczerbionym filmie. Ale z drugiej strony, boli mnie trochę szastanie na lewo i prawo tez o rewolucyjności (a nawet rewelacyjności) gry.
Ktoś mógłby zapytać: dlaczemu? Bo smutne jest, że gra zawodzi w warstwie koncepcyjnej, mimo iż pod względem technicznym i produkcyjnym jest bardzo dobra. I choć marketingowy sukces Wiedźmina jest niewątpliwy, to nie stoi za nim ani przełom fabularny (bo niczego nowego w dziedzinie RPG nie odkrywa), ani technologiczny (bo gra, mimo, że ładna, do takiego Crysis się nie umywa).