Jest około południa; mamy upalny, lipcowy dzień. Młody chłopak przechodzi na drugą stronę ulicy i znika w wejściu do metra. Kamera przybliża się powoli. Nigdzie go nie widać. Agenci zajmują swoje pozycje. Gdy pada rozkaz do szturmu, osaczają go bez trudu. W tle widać kilka wyłamanych bramek do metra. Chłopak stoi, a raczej klęczy przed wielkim plakatem. Patrzy. Chce uwierzyć.
Minęło sześć długich lat od chwili, gdy po raz ostatni mogliśmy podziwiać naszą ulubioną parę agentów FBI. Część z widzów mogła już wyrosnąć z historii o rządowym spisku i złych Obcych. Inni, wprost przeciwnie; kierowani brakiem używki próbowali rozpaczliwie, na własną rękę szukać tajemnic, których nikt nie chce rozwiązać. Życiem większości jednak niezbyt wstrząsnęło zakończenie, po 9 seriach, serialu X-Files. Cóż, taka jest natura seriali. Z jednej strony człowiek zawsze chciałby choć jeszcze jeden odcinek, z drugiej -- twórcy mieli 202 okazje pokazania światu, że prawda gdzieś tam jest.
Zgodzimy się jednak, że sposób, w jaki skończyła się -- po wszystkich swoich wzlotach i upadkach -- historia Muldera i Scully jest niesatysfakcjonująca. Wiele wątków pozostało niewyjaśnionych. Wielu z tych, którzy powinni zginąć, nadal żyje. I vice versa.
Czy nowy film wypełnia tę lukę? W najmniejszym stopniu. Jak też sami twórcy stwierdzili, nowa pełnometrażówka jest po prostu dużym odcinkiem typu "monster-of-the-week". Nie mówię, że historia jest zła -- sprawdziłaby się jako dowolny z 202 odcinków. Ale film?
Zacznijmy od tego, że zachowanie bohaterów niezbyt trzyma się kupy. Mulder, ukrywający się przed całym światem, nagle zapragnie pomóc FBI w śledztwie dotyczącym zaginionej agentki. Pewnie, każdemu może znudzić się wbijanie ołówków w sufit -- ale powiedzmy sobie szczerze: jaki był w takim razie sens wysyłania Muldera na trwające 1,5 serii wakacje? Scully też mnie jakoś nie przekonała jako Scully. Twórcy próbowali sprytnie wpleść w film wątek Williama. Nie wyszło.
| Mosley Drummy: | What is this paper? |
|---|---|
| Dakota Whitney: | A screenplay of the next X-Files movie. |
| Fox Mulder: | Crap. |
Poza naszymi agentami, w filmie mamy całą rewię tematów na topie. Komórki macierzyste, eutanazja, przeszczepy, księża pedofile, podrzędni raperzy, nielegalne eksperymenty, a nawet wzbudzający grozę George Bush.
Mam jednak nieodparte wrażenie, że z rozwiązaniem zagadki wcale nie potrzeba sięgać po armatę pokroju Muldera. Myślę, że spokojnie wystarczyłby, dajmy na to, komisarz Zawada. A jaka oszczędność na honorarium!
Podsumowując: Mulder i Scully wstali z grobu zupełnie niepotrzebnie. A przecież mogli w nim robić bardzo ciekawe rzeczy.
Ocena: 4/8
PS. Pójście na film nie było jednak zupełnym rozczarowaniem. Odkryłem bowiem zupełnie nową technologię. Rzeczone Coke 2 Duo można podziwiać na obrazku obok. Dwa rdzenie to jednak zupełnie inna jakość, wierzcie. Bo w końcu, kto nie chce uwierzyć?
Comments:
-
Seji:
Polecam obejrzec film ponownie, tym rzem sluchajac (czytajac) dialogow. Moze wtedy fabula stanie sie jasna, jak i motywacje Muldera.
Film dobry, nie rewelacyjny (rewelacja moglby by byc sequel osadozny w okolicach 22-12-2012), ale polecam wszystkim fano XF. Jesli nie bedzie nic wiecej,t o jest to doskonaly epilog serii (zwlaszcza scena w trakcie napisow koncowych).
BTW eutanazji w filmie nie ma, raperow tez AFAIR (a widzialem dwa razy). Polecam wiec zastosowac sztuczke z poczatku komentarza: obejrzyj film z dzwiekiem, sluchajac, co mowia. Albo w ogole zwroc uwage na akcje, zamiast sie zajmowac kubkiem koli (co w ogole jest szczytem chamstwa, bo rpzeszkadza innym ogladajacym).
28.07.2008 18:49:09
-
Nie napisałem, że nie rozumiem fabuły i zachowań bohaterów. Napisałem, że uważam je za bezsensowne. Eutanazji faktycznie nie ma (ale flame jest, a o to chodziło!), ale mamy ,,uporczywą terapię'' -- a to już całkiem blisko, nie? A raperzy? Polecam poczytać o odtwórcach głównych (w każdym razie tych ważniejszych) ról.
Zakończenie sagi? A fuj. Ostatnia scena z MSR była taka... epicka. Pasująca do X-Files jak pięść do kota.28.07.2008 19:29:55
-
Seji:
W filmie raperow nie ma. To, ze jeden tam gra nie oznacza, ze w filmie jest raper. Scully w przeciwienstwie do serialu zawsze uznawala istnienie UFO - to znaczy, ze oszukiwala widzow?
Tam nie ma tez uporczywej terapii. Jest normalna.
Epicka? Coz. Episki pewnie tez byl pocalunek pod jemiola w odcinku "Millennium".29.07.2008 20:06:35
-
Nie, tamten był spontaniczny. :)
29.07.2008 20:14:51
-
Borys:
Seji-Dabroz 2:0. Zamknąć ten blog, już dość jadu wylano stąd pod adresem dobrych filmów ("Cloverfield", "I Want To Believe"). :)
29.07.2008 20:19:36
-
Jeżeli ktoś zadowala się byle czym...
30.07.2008 00:45:19