Z kartami graficznymi w laptopach jest spory problem. A nawet jeżeli nie z kartami, to ze sterownikami do nich. NVidia regularnie produkuje coraz bardziej wypasione sterowniki do swoich kart graficznych, ale posiadacze mobilnych GeForce muszą obejść się smakiem -- rzeczone sterowniki odmawiają instalacji. A podobno wszystkie te karty są kompatybilne...
I w gruncie rzeczy są. Owa niekompatybilność wynika tylko z zapobiegawczej polityki NVidia, która nakazuje instalację sterowników dostarczonych przez producenta laptopa. A co zrobić, jeżeli producent sterowników nie aktualizuje, bądź każe przeglądać tajwańskie strony w poszukiwaniu sekcji ,,Download''?
Dotychczas metoda była w zasadzie jedna -- zmodyfikować plik INI, aby instalator przymknął oko na naszą ,,nieślubną'' kartę graficzną. Ale NVidia niedawno wypuściła nowy toolkit do CUDA, które ma w swoich wymaganiach karty GeForce z serii 8 lub lepszej. Mobilne też. Brzmi jak haczyk, prawda? No bo bez nowych sterowników przecież żadnych cudów nie będzie. Ale czeka nas zaskoczenie!
NVidia przygotowała specjalną wersję sterownika, która nie dość, że obsługuje CUDA, to jeszcze obsługuje mobilne karty graficzne bez żadnego grzebania z plikach INI. Cuda, prawda? W dodatku nowe sterowniki posiadają pewien bardzo przydatny dodatek -- kartę w panelu sterownia, w której możemy ustalić reakcję karty na rozdzielczość inną niż natywna rozdzielczość monitora. Jedną z możliwości jest skalowanie obrazu za pomocą GPU z uwzględnieniem proporcji obrazu. Z czarnymi paskami po bokach o wiele lepiej gra się w stare gry, nawet, jeżeli nadal są rozmazane do nieprzytomności...