Wojna nigdy się nie zmienia. Ale Fallout i owszem. Moje odczucia po przejściu gry (oznaczenia przy komentarzach W - Wiedźmin, S - Stalker):
- Silnik użyty w grze spełnia swoje zadanie znakomicie. Świat doczytuje się w tle, króciutkie wczytywanie ma miejsce tylko przy wchodzeniu do budynków (nie to, co w W). Na GF 7300 da się płynnie grać przy całkiem niezłych efektach.
- Fizyka dobrze spełnia swoją rolę (nie jest w tej grze najważniejsza, ale nie została też doczepiona ,,na siłę'' jak w W).
- Graficznie gra jest ładna, ale dosyć nudna. Co prawda w postatomowym świecie ciężko o urozmaicone krajobrazy, ale chodząc kilka godzin po metrze człowiek jest w stanie z pamięci odtworzyć wszystkie tekstury. Także ilość modeli postaci nie jest szczególnie ogromna, ale ponieważ świat nie jest zbyt gęsto zaludniony, nie przeszkadza to zbytnio. Ciekawym dodatkiem jest możliwość ustawienia wyglądu swojej postaci w edytorze rodem z The Sims. Bonus: ojciec będzie podobny do postaci gracza. Nice.
- Fabularnie gra jest dosyć przeciętna. Z jednej strony mamy ,,sandbox'', czyli swobodne chodzenie po mapie, a z drugiej totalnie liniowy główny quest. Efekt jest taki, że przez pierwszą połowę gry zrobiłem wszystkie zadania poboczne, a w drugiej zostało mi już tylko to główne...
- Niczego dobrego nie da się powiedzieć o walce i sztucznej inteligencji wrogów i przyjaciół. Walka w trybie V.A.T.S. jest kompletnym nieporozumieniem. Procentowa szansa trafienia nie ma żadnego (kompletnie żadnego!) wpływu na skuteczność ataku. Przykład: 95%, strzelba, 3 metry od wroga - 4 strzały, 4 pudła. 2%, karabin, tak-daleko-że-aż-go-nie-widać od wroga - 3 strzały, 3 trafienia, w tym jeden krytyk. Jednocześnie walka w trybie V.A.T.S. nie ma żadnego związku z walką real-time: można strzelić 5/6 razy w V.A.T.S., potem strzelać tak długo aż odnowią nam się punkty akcji, a potem znowu celować. Sztuczna inteligencja natomiast zupełnie nie istnieje. Wrogowie potrafią poruszać się w losowych kierunkach i nic ponadto. Podobnie nasi przyjaciele - chociaż ci potrafią jeszcze ,,zablokować'' się na jakiejś ścianie lub przeszkodzie.
- Gra ma mnóstwo bugów i niedoróbek. Przykład? W domu w Megatonie mamy stojak na figurki, które można(by) zbierać w czasie gry. Poza jedną, którą dostajemy od ojca, w czasie gry nie uświadczymy żadnej innej (i nie wynika to z przechodzenia w trybie speed gaming -- mam zwyczaj sprawdzać każde pomieszczenie niemalże piksel po pikselu). Kilka razy zdarzyło się też, że kluczowy NPC zablokował się/ginął w czasie drogi i trzeba było wczytywać grę, by pchnąć questa naprzód.
- Możemy podróżować w drużynie, ale kompana znajdujemy dopiero pod sam koniec gry. Może to i dobrze, bo z jego sztuczną inteligencją (dzikie szarże młotem na 5 supermutantów z ciężką bronią) ciężko utrzymać go przy życiu.
- Dialogi są niestety totalnym dnem. Większość można podsumować jako ,,-Siema! -Co tam? - Spoko... - No to nara!''. Rozmowa z jedną postacią prawie nigdy nie wpływa na inne postaci (poza kluczowymi questami).
- Tło świata byłoby całkiem fajne, ale niestety nie zostało dostatecznie rozwinięte. Przez tło rozumiem na przykład zapisy ludzi, którzy obserwowali wybuchy atomowe i próbowali się ukryć, itd. Niestety wartość tego typu ciekawostek zostaje spłycona przez szkielety walające się dosłownie wszędzie (graficy chyba zrobili konkurs na najśmiejszniejszą pozę szkieletu). Apokalipsa apokalipsą, ale przez 200 lat można było to posprzątać, no nie? Dodatkowo elementy takie jak promieniowanie zostały zrobione na ,,odwal się''. Promieniowanie w F, a to w S to niestety zupełnie inna liga.
- Gra jest niestety, podobnie do W bardzo prosta pod względem RPG. Rozgrywka sprowadza się właściwie do wykonywania kolejnych punktów z naszego notatnika. Jedynym utrudnieniem w ułatwieniu są totalnie nieczytelne mapy, nie uwzględniające kilku kondygnacji w budynkach.
- Dostaliśmy 3 wersje językowe: polską, polską kinową i angielską. Niestety w każdej z nich filmy są z polskim dubbingiem, co można by przeżyć. Dużo gorzej wygląda sprawa patchów: te ,,oficjalne'' nie pasują niestety do ,,naszej'' angielskiej wersji, więc szanse na posiadanie aktualnego patcha są bardzo niskie (zwłaszcza, że za lokalizację odpowiada znana z Far Cry'owego ,,Mam twój numer!'' Cenega). A co z dodatkami, co z edytorem?
Tak mniej więcej prezentują się moje wrażenia po pierwszym przejściu gry. Jak będę miał trochę wolnego czasu to pewnie zrobię drugie podejście, ale do spatchowanej prawdziwej angielskiej wersji. Ogólnie grę, mimo że technologicznie lepszą od W i mimo wszystko fajną*, oceniam trochę niżej - dam jakieś 5+/8.
*. Tak, gra jest dużo fajniejsza niż wynika z lektury powyższych punktów. Po prostu lubię się czepiać. :)
Comments:
-
Merowing:
ja tam lubię Fallouta3 za to że dzięki niemu nie muszę układać map ani modeli i tekstur nie potrzebuje do testów silnika ( bo wszystko wyripowałem :) )
04.01.2009 21:18:41
-
qlavy_teddy:
"W domu w Megatonie mamy stojak na figurki, które można(by) zbierać w czasie gry. Poza jedną, którą dostajemy od ojca, w czasie gry nie uświadczymy żadnej innej (i nie wynika to z przechodzenia w trybie speed gaming -- mam zwyczaj sprawdzać każde pomieszczenie niemalże piksel po pikselu)"
Kiepsko sprawdzałeś bo ja jeszcze gry nie przeszedłem a mam już kilka figurek24.01.2009 09:34:25
-
Właśnie nie. Specjalnie załadowałem jakiś starszy save, wyszukałem w Google poradnik i sprawdzałem po kolei kilka miejsc gdzie powinna być figurka. Nic. Czyżby bug?
24.01.2009 12:26:40