Zbiór przemyśleń na temat kilku FPS-ów, w które ostatnio grałem.

Na temat Crysis Warhead mogę powiedzieć tylko jedno. Czemu ta gra jest tak krótka? Niestety, ale nowy Crysis bardzo mnie rozczarował swoją długością (może z 6 godzin) -- przez co wcale nie zatarł problemów z uruchomieniem (zły DRM boli przez całą instalację). Na dodatek, w grze generalnie nie ma dużo (prawie wcale) nowego contentu. Są co prawda nowe lokacje, ale złożone są one z dokładnie tych samych klocków co poprzednie. Cała reszta jest dokładnie taka sama.
Fabularnie gra też prezentuje się kiepściutko. O ile w oryginalnym Crysisie fabułę "samotny bohater pokonuje złych komunistow, nie mniej złych obcych, a do tego pogryza nie umywającego się pod względem zła cheeseburgera" byłem w stanie zaakceptować (chociażby dlatego, że dawała dobry pretekst do prezentacji możliwości CryEngine2), to w Warheadzie mamy do czynienia ze wzbogaceniem w/w fabuły o elementy psychologiczne. Wyszło to bardzo mizernie i konia z rzędem temu, kto zrozumie, co właściwie twórcy gry chcieli tym osiągnąć.
Plusikiem byłby fakt, że mamy dużo więcej akcji (więcej strzelania, mniej skradania), ale co z tego, jeżeli gra kończy się, zanim na dobre się rozkręci? Słabiutko.

Wyrodny brat w Cry-rodzinie, Far Cry 2. Cóż, rezygnacja z obcych na rzecz afrykańskich stepów ma plusy dodatnie i plusy ujemne.
Plusy dodatnie:
- gra jest po prostu piękna. Krajobrazy, teren, niebo, roślinność... Do tego jest to piękno bardziej pod względem plastycznym, niż technologicznym (jak w Crysis). W gruncie rzeczy jest to chyba największa zaleta tej gry.
- zabawa zapałkami, czyli symulacja pożarów. W gruncie rzeczy nic wielkiego, bo rzecz sprowadza się do rozszerzania płonących teksturek na lewo i prawo, ale cóż -- wcześniej czegoś takiego nie było. Nawet w wielkim Crysisie.
- optymalizacja stoi na wysokim poziomie. Da radę grać w 1680x1050 na najwyższych detalach mając jedynie GF 9800 GT.
Plusy neutralne:
- długość gry. Mam mieszane uczucia. Gra generalnie ciąnie się dosyć długo, ale osiągnięto to przez powtarzanie w kółko tych samych questów. X razy zniszcz konwój z bronią, Y razy znajdz i zabij jakiegoś ważniaka, Z razy przynieś walizeczkę... Nawet questy fabularne nie wnoszą dużo świeżości.
Plusy ujemne:
- sztuczna inteligencja, a raczej jej brak. Zwłaszcza ujmują mnie epickie próby samochodowych manewrów. Patrząc na AI próbującą wydostać się z rowu mam wrażenie, jakbym patrzył na egzaminy w WORDzie.
- interakcja z otoczeniem - mierna. Większość elementów Afryki wykonano z superglue. Fizyka jako taka także nie powala. Zwłaszcza jazda samochodem przypomina wyprawę maluchem do Tesco pod względem ekstremalności przeżyć.

Na koniec zostawiłem sobie F.E.A.R. 2. Przyznam, że miałem ogromne oczekiwania względem tej gry i zostały one spełnione jedynie połowicznie.
Przede wszystkim coś nie zazgrzytało jeżeli chodzi o spójność gry. O ile w pierwszej części Strachu nie było to tak bardzo odczuwalne, to teraz gra jest ALBO horrorem ALBO miejskim shooterem. Momenty przejścia z jednego stanu do drugiego są niestety przykre i bolesne.
Poza tym, w obydwu tych fazach czegoś brakuje. Etapy straszne nie są tak straszne jak być powinny. Niby wiemy już sporo o Almie i się już niejako z nią oswoiliśmy, ale nie usprawiedliwia to niczym twórców gry. Niestety, strach typu "ona gdzieś tam jest" zastąpiono raczej wielkim "BUM".
Etapy w których dużo strzelamy też pozostawiają niedosyt. Niby nadal mamy całkiem inteligentnych wrogów, niby dołożyli nam mechy, ale czegoś brakuje. Szkoda, że nie mamy praktycznie możliwości interakcji z otoczeniem (przewracanie stołów przydaje się właściwie jedynie do zbierania punktów nagród).
Multiplayer to fail osobną drogą. Fail jest głównie pod względem projektowym. Po prostu F.E.A.R. po wycięciu Almy i wszystkiego co z nią związane nie jest zbyt ciekawą grą i nie sądzę, żeby był w stanie odciągnąć kogoś od gier robionych od początku pod MP. Widać to po stanie serwerów. Czasem przez kilka godzin nie ma żadnego serwera na którym odbywa się gra rankingowa.
No to jeszcze jakieś plusy. Graficznie jest fajnie. Nawet bardzo fajnie. Lokacje dopieszczono w porównaniu do jedynki. Nie są już tak puste i powtarzalne. Tekstury, modele, efekty specjalne - wszystko z najwyższej półki. Do tego płynność jest miodna (40+ FPS w 1680 z AA 4x na najwyższych detalach) i co najważniejsze - stała (ciągłe zwiechy i przycięcia a także doczytywanie czegoś co chwilę w Crysisie mnie dobija). Widać, że robienie gry z myślą o konsolach ma jakieś pozytywne skutki.
Fabularnie jest OK. Podoba mi się zwłaszcza książeczka-przewodnik, wyjaśniająca wszystkie aspekty świata F.E.A.R., w szczególności projektów ATC oraz naszego w nich udziału. A zakończenie... zakończenie mówi po prostu: "czekajcie na część 3". Ciekawe, czy tym razem też doczekamy się kilku (ekskomunikowanych później) dodatków, zanim pojawi się właściwy sequel.
Podsumowanie. Przede wszystkim ciężko o sensowną długość gry. Albo gra jest za krótka (Crysis, CoD, FEAR) albo zdecydowanie za długa (Doom3, Far Cry). Poza tym, nadal czuję niedostatki jeżeli chodzi o gameplay. Moim idolem pod tym względem nadal pozostaje starusieńkie Shogo. :)
