Przewodnik po FPS

25.02.2009 03:44 in gry

Zbiór przemyśleń na temat kilku FPS-ów, w które ostatnio grałem.

crysis.jpg

Na temat Crysis Warhead mogę powiedzieć tylko jedno. Czemu ta gra jest tak krótka? Niestety, ale nowy Crysis bardzo mnie rozczarował swoją długością (może z 6 godzin) -- przez co wcale nie zatarł problemów z uruchomieniem (zły DRM boli przez całą instalację). Na dodatek, w grze generalnie nie ma dużo (prawie wcale) nowego contentu. Są co prawda nowe lokacje, ale złożone są one z dokładnie tych samych klocków co poprzednie. Cała reszta jest dokładnie taka sama.

Fabularnie gra też prezentuje się kiepściutko. O ile w oryginalnym Crysisie fabułę "samotny bohater pokonuje złych komunistow, nie mniej złych obcych, a do tego pogryza nie umywającego się pod względem zła cheeseburgera" byłem w stanie zaakceptować (chociażby dlatego, że dawała dobry pretekst do prezentacji możliwości CryEngine2), to w Warheadzie mamy do czynienia ze wzbogaceniem w/w fabuły o elementy psychologiczne. Wyszło to bardzo mizernie i konia z rzędem temu, kto zrozumie, co właściwie twórcy gry chcieli tym osiągnąć.

Plusikiem byłby fakt, że mamy dużo więcej akcji (więcej strzelania, mniej skradania), ale co z tego, jeżeli gra kończy się, zanim na dobre się rozkręci? Słabiutko.

fc2.jpg

Wyrodny brat w Cry-rodzinie, Far Cry 2. Cóż, rezygnacja z obcych na rzecz afrykańskich stepów ma plusy dodatnie i plusy ujemne.

Plusy dodatnie:

  • gra jest po prostu piękna. Krajobrazy, teren, niebo, roślinność... Do tego jest to piękno bardziej pod względem plastycznym, niż technologicznym (jak w Crysis). W gruncie rzeczy jest to chyba największa zaleta tej gry.
  • zabawa zapałkami, czyli symulacja pożarów. W gruncie rzeczy nic wielkiego, bo rzecz sprowadza się do rozszerzania płonących teksturek na lewo i prawo, ale cóż -- wcześniej czegoś takiego nie było. Nawet w wielkim Crysisie.
  • optymalizacja stoi na wysokim poziomie. Da radę grać w 1680x1050 na najwyższych detalach mając jedynie GF 9800 GT.

Plusy neutralne:

  • długość gry. Mam mieszane uczucia. Gra generalnie ciąnie się dosyć długo, ale osiągnięto to przez powtarzanie w kółko tych samych questów. X razy zniszcz konwój z bronią, Y razy znajdz i zabij jakiegoś ważniaka, Z razy przynieś walizeczkę... Nawet questy fabularne nie wnoszą dużo świeżości.

Plusy ujemne:

  • sztuczna inteligencja, a raczej jej brak. Zwłaszcza ujmują mnie epickie próby samochodowych manewrów. Patrząc na AI próbującą wydostać się z rowu mam wrażenie, jakbym patrzył na egzaminy w WORDzie.
  • interakcja z otoczeniem - mierna. Większość elementów Afryki wykonano z superglue. Fizyka jako taka także nie powala. Zwłaszcza jazda samochodem przypomina wyprawę maluchem do Tesco pod względem ekstremalności przeżyć.

fear.jpg

Na koniec zostawiłem sobie F.E.A.R. 2. Przyznam, że miałem ogromne oczekiwania względem tej gry i zostały one spełnione jedynie połowicznie.

Przede wszystkim coś nie zazgrzytało jeżeli chodzi o spójność gry. O ile w pierwszej części Strachu nie było to tak bardzo odczuwalne, to teraz gra jest ALBO horrorem ALBO miejskim shooterem. Momenty przejścia z jednego stanu do drugiego są niestety przykre i bolesne.

Poza tym, w obydwu tych fazach czegoś brakuje. Etapy straszne nie są tak straszne jak być powinny. Niby wiemy już sporo o Almie i się już niejako z nią oswoiliśmy, ale nie usprawiedliwia to niczym twórców gry. Niestety, strach typu "ona gdzieś tam jest" zastąpiono raczej wielkim "BUM".

Etapy w których dużo strzelamy też pozostawiają niedosyt. Niby nadal mamy całkiem inteligentnych wrogów, niby dołożyli nam mechy, ale czegoś brakuje. Szkoda, że nie mamy praktycznie możliwości interakcji z otoczeniem (przewracanie stołów przydaje się właściwie jedynie do zbierania punktów nagród).

Multiplayer to fail osobną drogą. Fail jest głównie pod względem projektowym. Po prostu F.E.A.R. po wycięciu Almy i wszystkiego co z nią związane nie jest zbyt ciekawą grą i nie sądzę, żeby był w stanie odciągnąć kogoś od gier robionych od początku pod MP. Widać to po stanie serwerów. Czasem przez kilka godzin nie ma żadnego serwera na którym odbywa się gra rankingowa.

No to jeszcze jakieś plusy. Graficznie jest fajnie. Nawet bardzo fajnie. Lokacje dopieszczono w porównaniu do jedynki. Nie są już tak puste i powtarzalne. Tekstury, modele, efekty specjalne - wszystko z najwyższej półki. Do tego płynność jest miodna (40+ FPS w 1680 z AA 4x na najwyższych detalach) i co najważniejsze - stała (ciągłe zwiechy i przycięcia a także doczytywanie czegoś co chwilę w Crysisie mnie dobija). Widać, że robienie gry z myślą o konsolach ma jakieś pozytywne skutki.

Fabularnie jest OK. Podoba mi się zwłaszcza książeczka-przewodnik, wyjaśniająca wszystkie aspekty świata F.E.A.R., w szczególności projektów ATC oraz naszego w nich udziału. A zakończenie... zakończenie mówi po prostu: "czekajcie na część 3". Ciekawe, czy tym razem też doczekamy się kilku (ekskomunikowanych później) dodatków, zanim pojawi się właściwy sequel.


Podsumowanie. Przede wszystkim ciężko o sensowną długość gry. Albo gra jest za krótka (Crysis, CoD, FEAR) albo zdecydowanie za długa (Doom3, Far Cry). Poza tym, nadal czuję niedostatki jeżeli chodzi o gameplay. Moim idolem pod tym względem nadal pozostaje starusieńkie Shogo. :)

DRM Hell

23.02.2009 16:25 in życie, marudzenie

Z wszystkich wynalazków ludzkości DRM jest najgorszym (plasuje się nawet przed moim kotem!). Jest to bowiem rzecz, jaką mógł popełnić tylko (nie)skończony kretyn. DRM nie ma żadnych zalet! Odczułem to boleśnie dokonując zakupu gry Crysis Warhead. Otóż wydawca uznał, że bardzo zabawnie będzie pozwalać graczowi uruchamiać grę jedynie po połączeniu się ze stroną wydawcy. Niestety, nie przewidział tego, że takowe połączenie może być po prostu niedostępne (tutaj serdecznie pozdawiam wysoko wykwalifikowany personel techniczny firmy ASTER). Dzięki temu, ktoś kto grę zdobył drogą nielegalną może (mimo gryzącego go sumienia) cieszyć się z rozgrywki, a uczciwy nabywca -- nie. Co więcej, EA nie daje mi pewności, że będzie w przyszłości utrzymywać serwis potrzebny do uruchomienia gry. A temu, że gry wyciekają na torrenty długo przed premierą żaden DRM nie pomoże (i dobrze, inaczej posiadacze legalnych kopii nie mogli by ich dalej używać po wymianie sprzętu).

Dlatego każdemu normalnemu, zdrowo myślącemu człowiekowi nasuwa się tylko jedno pytanie.

Po co?

PS. Łączenie się przez GPRS tylko w celu uruchomienia gry to dno dna i metr mułu.

First Person RPG?

14.02.2009 01:53 in gry

Grając sobie w najnowsze FPS-y, zastanawiam się jaki właściwie gatunek sobą reprezentują. Wpadł mi ostatnio w łapki Far Cry 2. W FC2 mamy podobny schemat co w S.T.A.L.K.E.R. - mamy "nieograniczony" świat po którym możemy się swobodnie przemieszczać. Do wyboru mamy zadania fabularne i poboczne. Po drodze zbieramy kasę, przedmioty i kumpli. Ja przepraszam, jakiś czas temu funkcjonowało określenie "gra doomopodobna" - czy można tak nazwać Stalkera czy FC2?

Czepiając się dalej Stalkera, możemy wziąć na warsztat również Fallouta. Obydwie te gry to hybryda FPS/RPG (z tym że F ma jednak trochę więcej % RPG-a niż S). Czy jedynym wyznacznikiem RPG-owatości są punkty doświadczenia? Też nie bardzo, bo w Stalkerze zbieramy przecież punkty rankingowe, które przekładają się na nasz "poziom"...

Cała ta sytuacja wynika moim zdaniem z dwóch rzeczy. Po pierwsze, ostatnio poziom grafiki trójwymiarowej mocno skoczył. Jednocześnie sporo efektów najłatwiej jest pokazać z perspektywy pierwszej osoby. Efekt jest taki, że nowe RPG-i bardziej przypominają Quake'a niż Baldur's Gate'a. Jest jeszcze druga rzecz. Ponieważ jakość modeli/tekstur/poziomów/dowolnego innego contentu idzie w górę, to w górę idą też koszta jego wyprodukowania. W FPS-ach mamy dwa schematy:

  • otwarty świat - vide Stalker czy FC2. Koszt (rónież czasowy) zrobienia takiego świata jest spory, ale korzystamy z niego przez całą grę, więc całość się opłaca.
  • klasyczny "indoor" - gry typu Doom czy (z nowszych) F.E.A.R. Sporo poziomów, ale większość przechodzimy zupełnie liniowo, więc łatwiej jest je testować/projektować

Niestety, każde z tych podejść ma wady. Świat FC2, chociaż piękny i malowniczy sprawia dla mnie wrażenie w dużej mierze wygenerowanego losowo.

Tak czy inaczej, wszystkie wymienione przeze mnie wyżej elementy (modele/tekstury/itd) to duży koszt przy produkcji FPS. Z RPG jest niestety jeszcze gorzej. Wypadałoby zrobić dużo questów (ale nie 30 razy jeden quest typu "seek & destroy), sporo NPC do rozmowy, elementy nieliniowości, możliwość rozwoju bohatera... Składowe idealnego RPG wymieniać można bez końca. Obawiam się jednak, że o ile dobry FPS jest jeszcze jak najbardziej realny, to żadnego studia po prostu nie stać, żeby zrobić RPG-owy odpowiednik Crysisa. A szkoda.

Warszawa Centralna?

Na pocieszenie kupiłem sobie nowego F.E.A.R.-a. Po paru godzinach gry muszę jednak przyznać, że gra cieszy (bo jest w niej wszystko co było fajne w F1) i smuci (bo niefajne rzeczy również zostały). Twórcy poziomów nadal uparli się na użycie kleju jako podstawowego elementu architektury, wobec czego nasza interakcja z otoczeniem jest bardzo uboga. No cóż, latka lecą, a nikt nawet się nie zbliżył do poziomu Crysisa. Może sequel?

PS. Jadę na ferie (w końcu) w góry. Jak w jakieś sympatycznej chacie znajdę internet, to skrobnę o tym i owym.

SSAO w Crysis

06.02.2009 16:05 in grafika 3D

Wszyscy wiedzą, że SSAO po raz pierwszy pojawiło się w Crysisie. Wszyscy wiedzą, że SSAO gdzieś tam jest, ale nikt go tak naprawdę nie widział*. Dla niedowiarków mam nie lada gratkę: własnoręcznie wydłubane z tej gry SSAO (za pomocą PIX-a).

ssao.png

* to trochę przegięcie - SSAO oczywiście widać, ale trudno ustalić co jest zacienieniem globalnym, co lokalnym, a co teksturą. Zwłaszcza, gdy strzelają do nas małodobrzy Koreańcy.