Grając sobie w najnowsze FPS-y, zastanawiam się jaki właściwie gatunek sobą reprezentują. Wpadł mi ostatnio w łapki Far Cry 2. W FC2 mamy podobny schemat co w S.T.A.L.K.E.R. - mamy "nieograniczony" świat po którym możemy się swobodnie przemieszczać. Do wyboru mamy zadania fabularne i poboczne. Po drodze zbieramy kasę, przedmioty i kumpli. Ja przepraszam, jakiś czas temu funkcjonowało określenie "gra doomopodobna" - czy można tak nazwać Stalkera czy FC2?
Czepiając się dalej Stalkera, możemy wziąć na warsztat również Fallouta. Obydwie te gry to hybryda FPS/RPG (z tym że F ma jednak trochę więcej % RPG-a niż S). Czy jedynym wyznacznikiem RPG-owatości są punkty doświadczenia? Też nie bardzo, bo w Stalkerze zbieramy przecież punkty rankingowe, które przekładają się na nasz "poziom"...
Cała ta sytuacja wynika moim zdaniem z dwóch rzeczy. Po pierwsze, ostatnio poziom grafiki trójwymiarowej mocno skoczył. Jednocześnie sporo efektów najłatwiej jest pokazać z perspektywy pierwszej osoby. Efekt jest taki, że nowe RPG-i bardziej przypominają Quake'a niż Baldur's Gate'a. Jest jeszcze druga rzecz. Ponieważ jakość modeli/tekstur/poziomów/dowolnego innego contentu idzie w górę, to w górę idą też koszta jego wyprodukowania. W FPS-ach mamy dwa schematy:
- otwarty świat - vide Stalker czy FC2. Koszt (rónież czasowy) zrobienia takiego świata jest spory, ale korzystamy z niego przez całą grę, więc całość się opłaca.
- klasyczny "indoor" - gry typu Doom czy (z nowszych) F.E.A.R. Sporo poziomów, ale większość przechodzimy zupełnie liniowo, więc łatwiej jest je testować/projektować
Niestety, każde z tych podejść ma wady. Świat FC2, chociaż piękny i malowniczy sprawia dla mnie wrażenie w dużej mierze wygenerowanego losowo.
Tak czy inaczej, wszystkie wymienione przeze mnie wyżej elementy (modele/tekstury/itd) to duży koszt przy produkcji FPS. Z RPG jest niestety jeszcze gorzej. Wypadałoby zrobić dużo questów (ale nie 30 razy jeden quest typu "seek & destroy), sporo NPC do rozmowy, elementy nieliniowości, możliwość rozwoju bohatera... Składowe idealnego RPG wymieniać można bez końca. Obawiam się jednak, że o ile dobry FPS jest jeszcze jak najbardziej realny, to żadnego studia po prostu nie stać, żeby zrobić RPG-owy odpowiednik Crysisa. A szkoda.

Na pocieszenie kupiłem sobie nowego F.E.A.R.-a. Po paru godzinach gry muszę jednak przyznać, że gra cieszy (bo jest w niej wszystko co było fajne w F1) i smuci (bo niefajne rzeczy również zostały). Twórcy poziomów nadal uparli się na użycie kleju jako podstawowego elementu architektury, wobec czego nasza interakcja z otoczeniem jest bardzo uboga. No cóż, latka lecą, a nikt nawet się nie zbliżył do poziomu Crysisa. Może sequel?
PS. Jadę na ferie (w końcu) w góry. Jak w jakieś sympatycznej chacie znajdę internet, to skrobnę o tym i owym.
Comments:
-
Luźne przemyślenie związane z Twoim wpisem tylko pośrednio: Ciekawe, czemu Black Isle Studios nigdy nie wypuściło oficjalnego i rozbudowanego edytora kampanii do "Fallouta 2"? Z taką bazą fanów, jaką miała (i nadal ma) ta gra, "F2" dzięki takiemu edytorowi mógłby przeżyć drugą, trzecią, czwartą i piątą młodość.
14.02.2009 21:57:25
-
Luźne przemyślenie związane z Twoim komentarzem: Po prostu edytory do gier to dosyć ciężka sprawa. Większość toolsów do gier jest robiona na zasadzie "aby było i działało" i nadaje się do użytku tylko jeżeli programiści toolsów pracują pokój obok. :) I generalnie edytory do gier albo są proste jak edytor do FarCry2 (przeciągnij i upuść, mapka w 10 minut) albo rozbudowane jak edytor sandbox do FC1/Crysis, którego przeciętny człowiek na trzeźwo nie ogarnie.
Tak BTW: z tego co widzę to edytor do F2 można ściągnąć wprost ze strony Interplay.21.02.2009 01:10:18