Parkowanie po warszawsku

06.07.2009 12:01 in życie

parkujemy.jpg

Kilka dni temu rozszerzona została strefa płatnego parkowania w Warszawie. Oczywiste jest, że zbulwersowało mnie rozszerzenie jej również na Powiśle, gdzie mieszkam. :) Niemniej jednak jest to doskonały przykład przedwczesnej optymalizacji.

Argumentów przeciw chyba nie ma sensu powtarzać. W skrócie: konieczność zameldowania (które ma być wkrótce zniesione!) by dostać abonament i nie płacić 6000 zł rocznie (+ problemy z autem nie zarejestrowanym na siebie, nie mówiąc już o służbowym), zmniejszenie ilości miejsc parkingowych (z 60 łatwo zrobić na przykład 35) i dziwny status aut z DMC między 2,5 a 3,5 tony (niby osobowe -- kat. "B" -- ale dojeżdzając do parkingu stają się ciężarowe).

Najgorsze jest to, że nikt nie pomyśli, że aut od tego nie ubędzie. Oczywiście budowanie parkingów przekracza zdolności intelektualno-manualne jakichkolwiek samorządów (w sumie po co oni mają płacić za parking, skoro to my możemy płacić za parkowanie/mandaty/program regionalny "Z Lawetą Na Ty"). Mam wrażenie, że władzom Warszawy wydaje się po prostu, że nasza stolica to drugi Londyn (pod względem ruchu drogowego).

Dochodząc do sedna: czemu nikt nie pomyśli o użytkownikach końcowych? Efekt stref płatnego parkowania dla takowego jest następujący:

  • trzeba dodatkowo płacić...
  • ...a i tak nie ma gdzie zaparkować!

Tak więc nieważne, że płacimy absurdalne podatki i kupujemy paliwo za absurdalną cenę. I tak przy każdej próbie parkowania czekają nas ponure spektakle w rodzaju "Zostań sępem" czy "Wcisnę się w miejsce mniejsze od samochodu". W międzyczasie między jedną falą przekleństw a drugą warto poszukać drobnych do parkomatu.

Oczywiście, jest komunikacja publiczna. Jest to świetne rozwiązanie dla ludzi, którzy:

  • mają mnóstwo wolnego czasu (w zimę należy do tego dodać: i mają odporność na niskie temperatury na przystankach) -- autobusy jeżdzą o kompletnie losowych godzinach, godzinne opóźnienie to nic dziwnego
  • mają słaby węch i wzrok i nie przeszkadza im, że w autobusach jest brudno i śmierdzi (ale jeżeli mieszkają w nich bezdomni to czemu się dziwić)
  • nie przejmują się, czy dojadą na miejsce (albo lubią ryzyko). Ile autobusów spaliło się w przeciągu paru ostatnich miesięcy? Nie za dużo?
  • naprawdę lubią ryzyko i podróż Nocnym autobusem na Pragę (brzmi jak tytuł jakiegoś horroru) jest dla nich akceptowalna moralnie

Oczywiście poza autobusami są jeszcze tramwaje i metro, które są już trochę lepszej jakości. Ale wiaderko pełne kart graficznych temu, co wypatrzy metro na Powiślu.

Comments:

  1. Netrix

    Netrix:

    Wy to chociaż macie metro... :P

    07.07.2009 01:01:06

  2. Charibo

    Charibo:

    Poznań FTW. :P

    11.07.2009 23:16:44

Leave comment: